Co gorsze: SLES czy Cocoamidopropyl Betaine?

14:19 Pepa 16 Comments

W nawiązaniu do poprzedniego wpisu o szamponach, które mogą wywoływać łupież >>KLIK<< chciałabym napisać tu parę słów o SLES, czyli Sodium Laureth Sulfate oraz jego coraz częściej stosowanym zamienniku w szamponach o tzw. "dobrym składzie" - Cocamidopropyl Betaine. Znajdziemy je w każdym żelu pod prysznic lub szamponie. Przed napisaniem tego wpisu, dokładnie przejrzałam swoje kosmetyki i w każdym z nich był przynajmniej jeden z wymienionych składników.



SODIUM LAURETH SULFATE
Nazwa zwyczajowa: sól sodowa siarczanu oksyetylenowanego alkoholu laurylowego
Czy zauważyłyście, że kiedyś kosmetyki były reklamowane "zawiera...", a teraz "bez dodatku..."? Czy koncerny kosmetyczne nagle zaczęły troszczyć się o nasze zdrowie? A może to po prostu nowa strategia marketingowa mająca na celu wyciągnięcie od konsumentów pieniędzy? W każdym razie, o SLSach pisze się ostatnimi czasy dużo. 

Zdjęcie poniżej do fragment etykietki balsamu propolisowego opartego na recepturze Babuszki Agafii. Rosyjskie kosmetyki ostatnio są w modzie. Od razu widzimy wielki napis "BEZ SLS" oraz nie zawiera SLS, parabenów i sylikonów.
Czym jest SLES?
Anionowa substancja powierzchniowo czynna. Często stosowana również w chemii gospodarczej, ze względu na niski koszt produkcji. Jedna z najpopularniejszych substancji myjących - usuwa zanieczyszczenia z powierzchni skóry i włosów. Substancja o dobrych właściwościach pianotwórczych.

W wielu publikacjach internetowych mowa jest o rakotwórczym działaniu Sodium Laureth Sulfate. Jednak są to informacje niezweryfikowane, ponieważ w publikacjach naukowych SLES nie powoduje działania rakotwórczego. Może jedynie wywoływać ewentualne działanie drażniące.

Co na to Internet?
SLS i SLES  to tanie detergenty syntetyczne, stosowane od dawna w przemyśle do odtłuszczania i mycia urządzeń oraz pomieszczeń. Możemy je znaleźć w praktycznie każdym szamponie, żelu myjącym, czy płynie do kąpieli.  Są to prawdopodobnie najbardziej niebezpieczne ze składników stosowanych w pielęgnacji skóry i produktach do pielęgnacji włosów. To związki chemiczne powodujące lepsze pienienie się produktu, do którego są dodawane. Powodują przesuszenie skóry, zaburzają wydzielanie łoju i potu, podrażniają skórę, wywołują świąd i wypryski. Przyczyniają się do powstawania plam, guzków zapalnych i cyst ropnych (w tym prosaków). Szczególnie szkodliwie działają na skórę dzieci, niemowląt oraz na skórę w okolicach narządów płciowych.

SLS jest szkodliwy dla skóry i włosów. Czyści przez niszczenie warstwy lipidowej  skóry i przez to działa wysuszająco, co przy cerze trądzikowej może powodować nadmierne tłuszczenie sie skóry, która ”broni się” wydzielając łój. Otrzymuje się w ten sposób skutek odwrotny do zamierzonego.

Oczywiście w kosmetykach jest niewielki procent tych substancji, ale mogą się one kumulować w organizmie osiągając niebezpieczną ilość. Dlatego warto czytać składy kosmetyków i unikać kupowania tych zawierających  SLS lub SLES. Największy problem stanowi znalezienie w marketach szamponu lub żelu pod prysznic, bez takowych związków.  Warto wtedy zajrzeć  do działu dziecięcego. Niektóre firmy zadbały o to, by nie narażać naszych pociech na kontakt z tymi substancjami, tworząc odpowiednie kosmetyki . My dorośli też możemy z powodzeniem, z nich korzystać.



COCAMIDOPROPYL BETAINE
Nazwa zwyczajowa: Kokamidopropylobetaina
Substancja ta występuje w produktach dla dzieci, w kosmetykach o tzw. "dobrym składzie" zamiast SLES lub wraz z nim.

Czym jest CAPB?
Amfoteryczna substancja powierzchniowo czynna. Główne zastosowanie to preparaty myjące. Substancja myjąca - usuwa zanieczyszczenia z powierzchni skóry i włosów.  Substancja bardzo łagodna dla skóry i błon śluzowych, łagodzi ewentualne działanie drażniące anionowych substancja powierzchniowo czynnych. Substancja pianotwórcza, stabilizująca i poprawiająca jakość piany w mieszaninie z anionowymi substancjami powierzchniowo czynnymi. Pełni rolę modyfikatora reologii (czyli poprawia konsystencję) w preparatach myjących, zawierających anionowe substancje powierzchniowo czynne, dzięki tworzeniu tzw. mieszanych miceli.
Kokamidopropylobetaina jest bezpiecznym składnikiem stosowanym przede wszystkim w produktach spłukiwanych. Ze względu na właściwości myjące nie ma zastosowania w produktach pozostających na skórze. Dlatego przeprowadzone testy bezpieczeństwa odnośnie tej substancji nie są wystarczające, aby stwierdzić, że Kokamidopropylobetaina nie powoduje podrażnień w produktach niespłukiwanych.

Co na to Internet?
Jest to przezroczysta, lepka substancja o działaniu myjącym, pianotwórczym, antystatycznym, przeciwbakteryjnym oraz delikatnie natłuszcza, pozyskiwana jest z oleju kokosowego oraz betainy. Betaina jest organicznym związkiem chemicznym, który pierwszy raz odkryto w burakach cukrowych, jako produkt uboczny przetwarzania buraków na cukier.
Według listy toksycznych składników kosmetyków doktora Różańskiego jeżeli występuje samodzielnie w produkcie wówczas nie jest szkodliwy. Jednakże w połączeniu z sodium lauryl sulfate (itp.) (Czy chodzi tu również o Sodium Laureth Sulfate???)  powoduje przesuszenie skóry, łupież, wypryski na skórze owłosionej i alergiczne zapalenie skóry.
Może powodować alergie u osób z bardzo wrażliwą skórą. Dlatego należy uważać na ten składnik szczególnie w pielęgnacji dzieci.
Nie można tej substancji podgrzewać bo tworzy wtedy kancerogenną (rakotwórczą) nitrozoamine.
Stwierdzono, że CAPB może powodować reakcje alergiczne. W USA  substancja ta została okrzyknięta alergenem roku (2004).





Co ja o tym wszystkim myślę?

Żaden z tych składników nie zachęca. Jeżeli kupujemy szampony i żele, zmuszone jesteśmy wybierać pomiędzy mniejszym a większym złem? Tylko co gorsze: SLES czy CAPB?

Każda z nas ma inne predyspozycje i sama powininna dokonać wyboru. Jeżeli o mnie chodzi, to SLES nie robi mi krzywdy. Może i przesusza włosy, ale wszystko zależy od jego stężenia w kosmetyku. W każdym razie nie wywołuje u mnie łupieżu i alergii. Jest dla mnie mniejszym złem koniecznym.

Natomiast szampony zawierające CAPB sprawiają, że moje włosy są matowe, sianowate, skóra głowy zaczyna swędzieć i pojawia się łupież. Jak wiadomo, postępujący łupież prowadzi do trwałego wyłysienia.  Jeżeli miałyście podobne objawy po stosowaniu szamponów dla dzieci, to możliwe, że także jesteście na ten składnik uczulone.

Najgorszą moim zdaniem kombinacją jest obecność w składzie zarówno SLES jak i CAPB. Takie rozwiązanie zastosowano w szamponach Timotei, Fructis, Pharmaceris, Elseve. Jeżeli źle na nie zareagowałyście to całkiem możliwe, że także jesteście uczulone na CAPB. Alergia ta może być przyczyną tak skrajnych opinii na temat niektórych szamponów.

Łupież nie jest niczym przyjemnym, nie mam ochoty również wyłysieć przez szampony o "dobrym składzie", więc póki co - zostaję przy znienawidzonych SLSach.

Najlepszym wyjściem, ale wymagającym większego nakładu pracy jest powrót do natury! Na rysunku mydlnica lekarska. Dawniej, gdy nie znano mydła, do mycia używano m.in. odwarów z korzeni mydlnicy. Są skuteczne, pienią się obficie i swoimi własnościami przewyższają mydła, gdyż nie niszczą skóry i nie powodują alergii u ludzi uczulonych na mydło. Używana była szczególnie do prania jedwabi i innych delikatnych tkanin, np. koronek itp.
Polecam wam bardzo pewnego bloga: >>KLIK<<
Dziewczyna ma na prawdę dużą wiedzę i gdyby nie ona, dalej nie wiedziałabym dlaczego pewne kosmetyki mi nie służą. Teraz już wiem co jest nie tak i mogę uniknąć szkodliwego działania kosmetyków wywołanego alergią na CAPB. Jeżeli jesteście ciekawe, to z tego co mi wiadomo szykuje wpis o SLSach i z pewnością dowiedzie się z niego dużo więcej!

W odpowiedzi na anonimowe komentarze najprawdopodobniej przedstawiciela firmy BIOSILK zaznaczam, że wpis ten nie jest artykułem ani publikacją naukową, tylko zbiorem informacji znalezionych w sieci. Jednocześnie proszę Anonima o uzasadnienie swojej opinii!

16 komentarzy:

  1. o nie i znów niespodzianka, ja dopiero nauczyłam się tego że sls jest szkodliwy

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. pewnie jest, ale u mnie jest lepszy od CAPB

      Usuń
  2. Po przeczytaniu ruszyłam do łazienki, pooglądać etykiety swoich kosmetyków. Niestety w wielu przypadkach są OBA te składniki! A w czym nie znalazłam żadnego z tych składników? W Latte od Kallos'a (:

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ooo ja nie mam już Kallosa u mnie, robiłam zdjęcia u teściowej. To już wiemy, dlaczego tak dobrze działa! :D

      Usuń
  3. Bardzo interesujący artykuł. Gdzie nie spojrzę wszystko szkodzi. Jednak wolę SLS z dwojga złego. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do mycia ciała chyba nie ma to aż takiego znaczenia, najbardziej narażone są włosy i skóra głowy. Drugi składnik jest we wszystkich mydłach w płynie, płynach do kąpieli i żelach pod prysznic, które mam...

      Usuń
  4. Jaki powrót do natury...niejeden chemik zajmujący się kosmetykami gdyby tylko przeczytał Pani artykuł to spadłbym z krzesła. to są ręce, a to są ręce które opadają. Proszę nie wypisywać taki jawnych bzdur. Mogę jedynie to porównać do leczenia przez lekarzy, a Pani dla mnie jest znachorem- dużo wiedzy wyczytanej, ale brak praktyki chemicznej w produkcji kosmetyków.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie jestem żadnym znachorem! Nie jestem chemikiem! Chcę po prostu wiedzieć, czego unikać i zebrałam informacje, które dostępne były w sieci.

      W takim razie proszę mnie oświecić! Chętnie poszerzę swoją wiedzę!!!

      Usuń
    2. Przepraszam, ale konsumenci zazwyczaj nie mają praktyki chemicznej w produkcji kosmetyków. Powtarzam: proszę mnie oświecić i podzielić się swoją wiedzą- uzasadnić komentarz.

      Usuń
  5. u mnie sles kompletnie się nie sprawdza, za to CAPB nie wywołuje podrażnień :) ale do mycia ciała używam SLS ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. u mnie SLES trochę wysusza, ale co zrobić... myślałam, że szampony dla dzieci będą strzałem w dziesiątkę, ale niestety to nie dla mnie :(

      Usuń
  6. hmm muszę sie przyjrzeć moim kosmetykom.

    OdpowiedzUsuń
  7. Jeśli już muszę wybierać wybierać to wolę kosmetyk z SLES

    OdpowiedzUsuń
  8. lubie z tej serii olejek do skóry :) nawilza fajnie

    OdpowiedzUsuń
  9. nie wiem jak to się stało, że nie widziałam tego posta wcześniej u Ciebie... teraz tak mnie naszło przejrzeć Twoje archiwum :)
    ja już nie wiem, czym mam myć włosy... pewnie prędzej czy pozniej zainwestuje w tego Kallosa, który dostałaś w ramach współpracy...

    OdpowiedzUsuń