Są kosmetyki, których nie zamieniłabym na żadne inne. Są też takie, które chętnie zmieniam i próbuję różnych nowości. W tym wpisie chciałabym Wam przedstawić dziewięć produktów, których aktualnie używam co wieczór.
Sezon wakacyjny już się zaczął i przed nami całe lato! Nie wiem jak Wy, ale ja planuję po raz pierwszy w życiu pojechać gdzieś pod namiot. Wiadomo, że targanie walizy kosmetyków na taki wyjazd to głupota, więc chcę ograniczyć się do absolutnego minimum. Zresztą nie ważne czy namiot, pensjonat nad Bałtykiem, luksusowy hotel za granicą - zachowanie zdrowego umiaru przy pakowaniu się jest więcej niż wskazane*...
Gdybym miała wybrać tylko jeden kosmetyk... Ok, to zbyt ekstremalna wersja! No więc, gdybym miała wybrać tylko po jednym kosmetyku do makijażu, do pielęgnacji twarzy, do włosów i do ciała, byłyby to:
O kosmetykach do cery trądzikowej do niedawna wiedziałam niewiele. Będąc nastolatką miałam to ogromne szczęście, że cieszyłam się ładną cerą bez większych niedoskonałości (pojedynczy pryszcz raz w miesiącu). Oczywiście wtedy tego zupełnie nie doceniałam... Na początku ubiegłego lata gdy broniłam magisterkę na dobre rozregulował mi się cykl. Wahania hormonów spowodowały wysyp pryszczy nie tylko na twarzy, ale także na dekolcie i górnej części pleców. Byłam załamana i próbowałam różnych sposobów, żeby się tego pozbyć. Myślę, że częste zmiany używanych kosmetyków jeszcze bardziej pogorszyły sprawę. Na twarzy w okolicy brody i żuchwy miałam pełno drobnych krostek i bolących, podskórnych gul. Najdziwniejsze było jednak to, że pryszcze zaczęły się pojawiać tam, gdzie nigdy dotąd ich nie miałam: wielkie, bolesne gule między brwiami, na samych łukach brwiowych, na policzkach, skroniach. I ten nieszczęsny dekolt... Wszystkie bardziej wycięte bluzki trafiły na dno szafy, a ja tylko kombinowałam jak to paskudztwo zasłonić. Czytając Wasze blogi dowiedziałam się o serii kosmetyków Parmaceris przeznaczonych do cery trądzikowej. Na początku stycznia będąc w SuperPharmie, skuszona promocją kupiłam krem peelingujący Sebo- Almond Peel 5% - I stopień złuszczania. Jeśli jesteście ciekawe jak się sprawdził, zapraszam do przeczytania mojej opinii. Zużyłam całe opakowanie, starczyło mi ono na 2 miesiące.
Mój rodzaj cery i obietnice producenta
Moja cera jest mieszana, ale nie jakoś bardzo tłusta (o mnie). Standardowo pod koniec dnia lekko świeci mi się czoło i nos. Potrzebuje nawilżenia po umyciu, bo w przeciwnym razie jest nieprzyjemnie ściągnięta. Bałam się kosmetyków z kwasami, bo naczytałam się różnych opinii i wyobrażałam sobie czerwoną, przesuszoną i łuszczącą się skórę.