Manhattan, X - Treme Last Eyeliner (Kredka do powiek)

11:19 Pepa 25 Comments

Tym razem o kredce do powiek, którą dobrze znam i odkryłam jeszcze w liceum gdy zaczynałam się malować. Trochę spóźniłam się z tym wpisem, bo nie miałam pojęcia, że to już końcówka. Niedawno resztka kredki ułamała się i wypadła. Zostało mi samo opakowanie, które trafi dziś do kosza.
Zaczynałam od automatycznych kredek Miss Sporty, później przez jakiś czas szukałam swojego ideału aż w końcu znalazłam X-treme Last Eyeliner firmy Manhattan. Uparłam się wtedy na kredkę automatyczną i był to najlepszy kosmetyk tej kategorii który udało mi się upolować w drogerii. W odróżnieniu od innych "automatów" ta kredka była miękka, łatwo się nią malowało oczy i co najważniejsze - miała kolor głębokiej czerni.
W porównaniu z innymi efekt był świetny, a sam makijaż dużo bardziej trwały! Używałam jej hmm... przez jakieś 7 lat!!!
Ostatnio sporadycznie, raczej na imprezy, bo górną powiekę zaczęłam malować eyelinerem. Linię wodną zostawiłam w spokoju, bo zrezygnowałam z mocnego makijażu oczu na dzień. Efekt smokey eyes zostawiłam sobie na wieczorne wyjścia.
Co do wad kosmetyku, to niestety nie widzimy ile nam go zostało. Gdy używałam jej codziennie, starczała średnio na 2 miesiące. Moim zdaniem to niewiele jak na kredkę do oczu. Czasem zastanawiałam się jak długi wkład umieszczają w tym opakowaniu. Podejrzewam, że jest długości tej cienkiej szyjki na końcu albo nawet krótszy... Jednym słowem: mało kredki w kredce. Najgorsze jest to, że koniec kosmetyku przychodzi nagle i niespodziewanie. Końcówka ułamuje się, wypada i zostajemy bez kredki. Kredkę ciężko naostrzyć, bo jest miękka. Próbowałam może raz i już więcej tego nie praktykowałam. Właśnie przeczytałam na Wizażu, że można włożyć ją do lodówki i wtedy próbować. Ja jakoś nigdy na to nie wpadłam.
Stwierdziłam, że 7 lat to dużo za dużo i trzeba spróbować czegoś innego. Kupiłam przedwczoraj kredkę z Max Factor. Tym razem w ołówku, żeby starczyła na dłużej. Zawsze wolałam automatyczne, bo nie chciało mi się bawić w ich ostrzenie. Zobaczymy jak się sprawdzi.

Podsumowując:
Pomimo kilku minusów myślę, że mogę tę kredkę spokojnie polecić do przetestowania. Jeżeli lubisz automatyczne kredki, powinnaś być z niej zadowolona. Zastanawiałam się, czy przypiąć jej Świnkę, ale doszłam do wniosku, że z pewnością dużo się zmieniło i nie znam innych produktów. Same rozumiecie - ciężko mi ocenić, czy to dalej hit. U mnie sprawdziła się bardzo dobrze.

Można ją nabyć w prawie każdej drogerii w cenie 18 zł.
Uwaga: Jest jeszcze wersja z brokatem w środku, która do niczego się nie nadaje. Łatwo się pomylić!

25 komentarzy:

  1. ja mam teraz tez automatyczna, ale niestety, ma trochę za mało głęboki odcien i nieco za twarda jest.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to chyba zmora większości automatów. pamiętam jak się musiałam męczyć, żeby pomalować kreskę przy rzęsach innymi kredkami. nie dość, że trzeba było przyciskać tak, że o mało sobie oka nie wydłubałam to w dodatku słabo malowało. jeśli już, to na jakiś beznadziejny szary a nie czarny ;/

      ta kredka jest mięciutka i ma głęboki odcień czerni, nie trzeba jej dociskać do oka żeby pomalowała ;)

      Usuń
  2. tej jeszcze nie miałam , ale ogólnie lubię kolorówkę z manhattan ale nie w cenach zakupu w sklepach , za drogo .

    OdpowiedzUsuń
  3. Lubię kredki automatyczne, bardziej od tych klasycznych. Zawsze używałam tych z Essence, ale na tą też się skuszę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. daj znać jak się sprawdziła! :)

      Usuń
  4. nie miałam jeszcze tych kredek, kolorówkę bardzo wolno zużywam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja też mało używam kolorowych kosmetyków, zwłaszcza latem

      Usuń
  5. Muszę się za nią rozglądnąć, ale za jakimś innym kolorem, bo czerń nie jest dla mnie stworzona ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. moja mama nie lubi czarnej tylko szarą. ja jak zaczynałam się malować to używałam brązowej, ale miss sporty miała zdecydowanie za ciepły odcień i nie podobał mi się efekt

      Usuń
  6. ja raczej nie używam kredek, ale w razie czego będę o niej pamiętać. ogolnie jeśli już, to wolę wersję do ostrzenia... a najlepiej taką z zatyczką-ostrzałką. w razie czego zostawilam sobie pare takich zatyczek i moge podlaczyc do innej kredki :) takie wystarczają na dłużej i przede wszystkim są bardziej higieniczne. naostrzysz i masz czyściutką. jeśli potrzebujesz, jest ostra, jeśli nie, jest gruba.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja miałam kiedyś jakąś z Lancome do ostrzenia ale chyba kiepsko malowała, bo ją gdzieś wcisnęłam jeszcze jak mieszkałam z rodzicami i teraz nie potrafiłam znaleźć. kupiłam nową w ołówku i zobaczymy jak się sprawdzi :)

      Usuń
  7. szkoda, ze nie mam dostępu do kosmetyków z Manhatan to może kiedyś bym ją kupiła :)

    OdpowiedzUsuń
  8. fajna ale szkoda że automat ;p

    OdpowiedzUsuń
  9. Używałam kiedyś takiej z Avonu, bardzo ją lubiłam ale jakoś szybko się zawsze kończyła, więc ją zamieniłam na lepszy model:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja właśnie z tego powodu kupiłam teraz w ołówku, ale uważam że ta automatyczna dłużej się trzymała na linii wodnej

      Usuń
  10. Nigdy nie używałam automatycznej kredki, zawsze była tylko zwykła w ołówku, a teraz nie ma żadnej, jest eyeliner:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja wolę mieć jakąś w pogotowiu, bo przydaje się do mocniejszego imprezowego makijażu :D

      Usuń
  11. wypróbuj kredkę z Miss Sporty ale w kolorze czarnym - jak jeszcze stosowalam tę kedkę to były strasznie miękkie, nie bylo problemow z naostrzeniem i również starczała na bardzo długo :)Chociaz po 4 latach to nie wiadomo, czy są tak samo dobre ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. ja na razie poszukuje idealnej jasnej kredki na linie wodna :)

    OdpowiedzUsuń
  13. mi się przydarzyła niemiła przygoda z kredką automatyczną. Kupiłam w rossmannie zawoławszy wpierw panią by mi kredkę otworzyła. Pomimo to i tak sprzedała mi wypadającą końcówkę kredki...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Reklamowałaś? Mi kiedyś w Rossmannie wcisnęły eyeliner w pisaku, który był kompletnie wysuszony w ogóle nie chciał pisać. Stwierdziłam, że tak tego nie zostawię i poszłam po zwrot kasy.

      Teraz wolę kupować w Superpharmie. Tam przynajmniej kosmetyki są zafoliowane np. tusze.

      Usuń
  14. ja nie używam kredki, kiedyś, kiedyś, ale jakoś odstawiłam to na bok i żyję :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja wolę mieć jakąś "w pogotowiu"

      Usuń
  15. Ja też bardziej polubiłam wykręcane kredki, chociaż ich grubość nie zawsze mi odpowiada...

    OdpowiedzUsuń