Projekt denko: GRUDZIEŃ

15:06 Pepa 39 Comments

Oto moje grudniowe zużycia! Jesteście ciekawe jak sprawdziły się kosmetyki przedstawione na zdjęciu? Zapraszam do przeczytania garści recenzji w pigułce :)
Kupię ponownie. Nie wiem, czy jeszcze kupię. Nie kupię.
1. Oliwka Babydream fur Mama - kupiłam ją pod wpływem pozytywnych recenzji. Kosmetyk ma wiele zalet: oliwka jest niedroga, dostępna stacjonarnie w każdym Rossmannie, nie zawiera parafiny, idealnie nadaje się do masażu ciała, a skóra po jej użyciu jest przyjemnie miękka, gładka i nawilżona. Na początku byłam nią zachwycona, jednak po nieudanej przygodzie z innym produktem Babydream (KLIK) zaczął przeszkadzać mi jej intensywny, pudrowy zapach. Latem kosmetyk się nie sprawdził, gdyż zbyt długo się wchłaniał. Denerwowało mnie niedopracowane opakowanie. Oliwka dostawała się wszędzie tylko nie tam, gdzie powinna- na dłonie. Rozlewała się przez zbyt szeroki dozownik i brudziła opakowanie i wszystko dookoła. Wróciłam do niej za sprawą projektu denko :). I ostatecznie zużyłam... do olejowania włosów! Muszę przyznać, że tu akurat spisywała się bardzo dobrze i byłam z niej bardzo zadowolona. Pomimo to nie jestem pewna, czy jeszcze ją kupię. Jak już wspomniałam, ma bardzo intensywny, pudrowy zapach, który z początku nawet mi się podobał, ale po jakimś czasie stał się wyjątkowo męczący. Po wykończeniu opakowania z radością wróciłam do oliwki HiPP. Recenzja porównawcza HiPP i Babydream fur Mama.

2. Olejek ze słodkich migdałów - przyjechał do mnie aż z Chorwacji! :) Używałam go do peelingów cukrowych (KLIK), na włosy nakładany bezpośrednio lub jako dodatek do maseczki z żółtek (KLIK), wzbogacałam nim balsamy i używałam do masażu mieszając z olejkami eterycznymi. Spisał się wyśmienicie. Szybko się wchłaniał, pozostawiał skórę przyjemnie miękką, aksamitnie gładką i nawilżoną. Dobrze służył również moim włosom. Z pewnością jeszcze kiedyś go kupię. Nie ukrywam, że fajnie by było pojechać po niego do Chorwacji :). Tam mnie jeszcze nie było i bardzo mi się marzy. A wracając do olejków, od kilku dni używam oleju sezamowego zimnotłoczonego. Niedługo dam Wam znać jak się spisuje. Olejek ze słodkich migdałów bardzo polecam!
3. Żel pod prysznic Palmolive Aromatherapy, Absolute Relax - kompozycja zapachowa irysu i ylang ylang bardzo przypadła mi do gustu. Zapach jest przyjemny, zmysłowy, relaksujący. Żel bardzo dobrze się pieni, ma idealną konsystencję, wygodne i przyjemne dla oka opakowanie. Jestem pewna, że jeszcze zagości w mojej łazience.

4. Mydło do rąk Palmolive z limitowanej edycji zimowej - dostałam je na Mikołaja i zauroczyła mnie etykietka z misiem. Mydełko dobrze się pieniło i nie wysuszało rąk. Spodziewałam się zapachu kojarzącego się świątecznie i zimowo, ale nic z tych rzeczy. Mydełko ma przyjemny, delikatny zapach, ale jest on typowo neutralny i zwyczajny. No ale... opakowanie śliczne :)

5. Żel pod prysznic Palmolive Thermal SPA, Turkish Bath - zapach tureckiej łaźni mnie nie zachwycił. Nijaki, mdły i miał coś w sobie z Babydreama. Konsystencja troszeczkę gęstsza i bardziej oleista od Aromatherapy. Zużywał go głównie mój TŻ i sobie chwalił. Mimo tego więcej go nie kupię.
6. Szampon Maxima Nama Rupa z olejkiem arganowym (RECENZJA) - to jeden z moich ulubieńców roku 2013. Delikatny dla włosów, nie podrażnia mojej skóry głowy (nie zawiera Cocamidopropyl Betaine) i pachnie przepięknie! Jak perfumy YSL Manifersto albo deser Monte. Litrowe opakowanie starczyło mi na cztery miesiące. Szkoda, że szampon jest tak trudno dostępny i nie można go dostać nigdzie stacjonarnie. Z pewnością jeszcze go zamówię. Teraz testuję lawendowy szampon Johnson's Baby.

7. Ziaja, Intima, Kremowy płyn do higieny intymnej z kwasem laktobionowym - bardzo przystępny cenowo (zapłaciłam 6 zł za opakowanie 500 ml), dostępny w większości drogerii i supermarketów, ma przyjemną, kremową konsystencję, wygodne opakowanie z pompką i miły zapach (świeży, trochę konwaliowy). Niektóre dziewczyny narzekały na skład, a dokładnie na obecność SLES i PEG. Ja nie narzekam. Dlaczego? Pierwszy raz kupiłam ten płyn pewnego lata gdy po basenie złapałam jakąś infekcję intymną. Używam go od prawie trzech lat i od tego czasu absolutnie nic się nie dzieje. To dla mnie wystarczający powód, żeby kupować kolejne opakowania tego płynu. Polubiła go bardzo moja mama, która zawsze ma opakowanie w łazience. Poleciłam przyjaciółce, która skarżyła się na problemy podczas ciąży i ona też dalej go używa. Zmieniła raz na Lactacyd, ale szybko wróciła do Ziaji. Ja już kupiłam następną dużą butelkę i stoi sobie u mnie w łazience. Polecam, Żanet... ekhm... Świnka Pepa :D
8. Balsam do ciała/ krem do rąk GO&HOME (RECENZJA)- o zapachu świeżego melona. Pachnie prawdziwym, soczystym owocem - obłędnie! Ze względu na małą pojemność (30 ml) używałam jako kremu do rąk. Bardzo przyjemny kosmetyk na lato. Więcej przeczytacie w recenzji.

9. Perfecta, Balsam stopniowo brązujący do średniej i ciemnej karnacji (RECENZJA)- jeden z moich ulubieńców roku 2013. Nie robi plam ani smug, nie ściera się, nie brudzi ubrań, daje bardzo ładny efekt naturalnej opalenizny, a w dodatku ujędrnia i wygładza ciało. Jedno posmarowanie się balsamem w moim przypadku równa się trzem wizytom w solarium. Solarium nie mogę odwiedzać, bo mam dużo kropek i znamion. Trupio blada też być nie lubię. Mimo, że nie przepadam za zapachem, który wyczuwam na skórze po jakimś czasie od posmarowania, ten balsam jest dla mnie idealnym rozwiązaniem. Wczoraj kupiłam kolejną tubkę.
10. Płatki Carea z Biedronki - śą tanie, mięciutkie i nie rozwarstwiają się. Od czasu do czasu zdradzam je z płatkami Cleanic, ale częściej kupuję biedronczaki ze względu na niższą cenę i dostępność na osiedlu.

11. Korektor w płynie Miss Sporty - kupiłam go pod wpływem pozytywnych recenzji na Wizażu. Z kryciem niedoskonałości w ogóle sobie nie poradził, pod oczy też średnio się spisywał. Nic specjalnego.

Używałyście któregoś z tych kosmetyków? Jak sprawdziły się u Was? :)

39 komentarzy:

  1. Ciekawe zużycia :) miałam ten balsam z Perfecta i lubiłam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja balsamów brązujących miałam bardzo dużo: Lirene, Nivea, Dove, Garnier, Ziaja i inne... ten do tej pory najlepiej się sprawdził. Kusił mnie balsam Palmer's, ale jego cena przy malutkiej pojemności była niemalże zaporowa, więc kupiłam jeszcze raz starą, dobrą Perfectę :D

      Usuń
  2. olejek ze słodkich migdałów bardzo mnie zainteresował:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Jakie śliczne te pierwsze zdjęcie ;))

    Fajne zużycia ;) Mam obecnie płyn do hig.intymnej z Ziaji, jednak bez pompki- brzoskwiniowy :) Wolałabym z pompeczką, więc jeśli zużyję zapasy stojące w kolejce na pewno sięgnę po ten prezentowany u Ciebie :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Te malutkie bez pompki też są urocze i świetnie sprawdzają się na wakacyjnych wyjazdach. Na codzień jednak wygodniej postawić sobie opakowanie z pompką i tylko klikać, bez żadnego otwierania :). Co do zdjęcia, to w Google mi takie coś samo wyskoczyło. Spodobało mi się i sobie zapisałam. To chyba jakaś reklama była edytora Google i zachęta do Google + :/

      Usuń
  4. ciekawe denko ;)
    interesuje mnie ta oliwka z Rossmanna ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do włosów jest bardzo fajna, ale na codzień do ciała bardziej polecam HiPP :)

      Usuń
  5. używam intimy ,ale w innym pudełeczku:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja miałam chyba tylko tą wersję :)

      Usuń
  6. Ziaja Intima jest świetna, strasznie wydajna i nie zamienię tego płynu na żadnej inny :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ostatnio chodziło mi po głowie, żeby spróbować Lactacydu, ale jednak zrezygnowałam... Po co zmieniać coś co jest dobre :)

      Usuń
  7. Może się skuszę na ta niebieską wersje płynu do higieny intymnej z Ziaji.

    OdpowiedzUsuń
  8. olej ze słodkich migdałów to jeden z mych ulubionych :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest wyjątkowy, bo bardzo szybko się wchłania jak na olej. Też go bardzo lubię :)

      Usuń
  9. carea kupuje caly czas :) a numer 1 musze kupic w koncu;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja najbardziej lubię kupować 3-paki tych płatków. Wtedy wiem, że zawsze mam je w zapasie :D

      Usuń
  10. Nie oznaczasz już świnką tego, co kupisz podobnie? Bardzo lubię ten pomysł. ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie sobie o tym myślałam. Chyba do tego wrócę przy kolejnych recenzjach :)

      Usuń
  11. Mam ten korektor Miss Sporty i stosuję go sporadycznie pod oczy, ale niestety lekko przesusza skórę wokół oczu :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też to zauważyłam... i cieszę się, że jakimś cudem udało mi się go już zużyć.

      Usuń
  12. Opakowanie mydełka Palmolive jest faktycznie przesłodkie:) Ciekawi mnie ten balsam (krem do rąk) Go&Home:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ładnie pachnie i ogólnie przyjemny, ale żeby go specjalnie zamawiać przez Internet to raczej nie zamówię.

      Usuń
  13. Cusik mi błyszczało na liście czytelniczej, patrzę a to Twoje denko :) Ale szałowo :D Mydełko z Palmolive urocze, gdybym dopadła w sklepie, pewnie byłoby moje :) Po Palmolive Aroma Therapy chętnie sięgam, choć wiadomo nie wszystkie zapachy sobie równe :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Te błyskotki zrobiły się jakoś same na Googlu i skopiowałam sobie je do wpisu :). Mi najbardziej przypadły do gustu fioletowa i czerwona wersja. Kiedyś lubiłam tylko świeże, cytrusowe zapachy a teraz podoba mi się co innego :)

      Usuń
    2. PS: Te mydełka były w Biedronce :)

      Usuń
  14. Nic z tego nie miałam, ten Szampon Maxima Nama Rupa z olejkiem arganowym kusi...

    OdpowiedzUsuń
  15. Gratuluję denka. :) Uwielbiam żele Palmolive, kiedyś było z zapachem róży damasceńskiej, ale już nie mogę go nigdzie trafić, szkoda. :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Przypomniałaś mi, ze gdzieś mam w moich zbiorach olejek ze słodkich migdałów. Muszę go wykopać...

    OdpowiedzUsuń
  17. właśnie szukam jakiegoś olejku, może się skuszę na ten z migdałów ;]

    OdpowiedzUsuń
  18. Twoje szamponowe odkrycie pamiętam i mam zapisane żeby kiedyś wypróbować :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Oliwkę Babydream uwielbiam :)

    OdpowiedzUsuń
  20. ja również uwielbiam żele z Palmolive a szczególnie zapachy z serii Ayurituel rózowy mam już 2 opakowanie i znów się kończy ;)

    OdpowiedzUsuń
  21. fajne denko, miałam tylko płatki Carea :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Właściwie to znam jedynie płatki Carea. Kremowego płynu Ziaji używałam w domu (własność Mamy :P), a teraz kupiłam sobie wersję żelową, zieloną. Zobaczymy jak się sprawdzi...

    OdpowiedzUsuń
  23. a ja lubię ten korektor z Miss Sporty :) u mnie się sprawdza :)

    OdpowiedzUsuń