Błyszczyk barwiący usta Ladycode by Bell, Tint Lip Gloss

10:23 Pepa 21 Comments

Z produktami do makijażu ust zawsze było mi wyjątkowo nie po drodze. Nie lubię czuć warstwy szminki, denerwuje mnie jej smak. Dotyczy to również tych bezbarwnych, pielęgnacyjnych pomadek. Jeszcze gorzej jest z błyszczykami. Nie dość, że lubią się ścinać, co wygląda OKROPNIE, to zawsze mam takie szczęście, że do ust przyklei mi się połowa włosów gdy zawieje wiatr. W efekcie mam pokaźną kolekcję mazideł do ust, które zalegają gdzieś zapomniane na dnie torebek, których już dawno nie noszę i szkoda mi wyrzucić. Podejrzewam, że gdybym tak spróbowała odszukać chociaż część, to zrobiłby się z tego mały Mount Everest.
Zachęcona opiniami innych blogerek postanowiłam kupić tym razem błyszczyk barwiący usta Ladycode by Bell. Czy okazał się kolejnym niewypałem?

Opis producenta
Tint Lip Gloss barwi usta subtelnym kolorem, zapewniając im trwały makijaż. Uwydatnia kontur ust, doskonale ich wypełnia i podkreśla ich naturalny odcień.
Niesamowicie lekka formuła pozostawia na ustach aksamitny efekt czarującego koloru. Efekt jest wielogodzinny, podobny do makijażu permanentnego!

Cena
ok. 8 zł w Biedronce

Aplikator

Efekt

Moja opinia
Posiadam błyszczyk w odcieniu 1, czyli delikatny róż. Na początku zaskoczył mnie intensywnością koloru. Spoglądając na zakrętkę spodziewałam się bladego, chłodnego różu, a tymczasem gdy nałożę go więcej robi się z niego wrzaskliwa fuksja. Ale to nic, dla uzyskania subtelniejszego koloru wystarczy ograniczyć się do jednego pociągnięcia. Pierwszy raz miałam do czynienia z błyszczykiem, który się nie błyszczy! Zamiast tego zostawia matowy efekt. Kolor "wżera się" w usta, które wyglądają trochę jak pomalowane szkolnym pisakiem. Najważniejsze jednak, że nie ścina się, nie klei i nie sprawia wrażenia dodatkowej warstwy na ustach. Lekko słodki, chemiczny posmak odczuwalny jest tylko podczas malowania. Później nie czuję, że mam czymkolwiek pomalowane usta. Dla mnie idealnie! Efekt utrzymuje się 4-5 godzin, czyli całkiem przyzwoicie. Schodzi w miarę równomiernie. Cena jest stosunkowo niska, a "błyszczyk" bardzo wydajny. Mam go już pół roku, a końca nie widać!

Plusy
  • Nie klei się.
  • Nie rozmazuje.
  • Można stopniować intensywność koloru.
  • Nie ścina się na ustach.
  • Nie zostawia wrażenia dodatkowej warstwy.
  • Nie wysusza i nie podkreśla suchych skórek.
  • Nie brudzi szklanek.
  • Dostępny w Biedronkach.
  • Niska cena.
  • Przyzwoita trwałość.
  • Równomiernie schodzi.
  • Wydajny. 
Minusy
  • Gdy za dużo go nałożę, robi się z niego intensywna fuksja.
  • Usta trochę jak pomalowane szkolnym mazakiem.


Ocena
Co tu dużo pisać- to jedyne mazidło do ust, którego używam! Malując się nim nie czuję, że mam dodatkową warstwę na ustach i o to właśnie mi chodziło. Moim zdaniem fajna sprawa na lato: nie spływa, nie klei się, nie brudzi. Warto spróbować, zwłaszcza za tą cenę :). Ja kupiłam już sobie kolejny tint w odcieniu koralowym, ale tym razem z szafy Bell.
4/5
Bardzo dobry

21 komentarzy:

  1. to fajnie, że można stopniować kolor, ja na co dzień maluję usta na intensywną fuksję.

    OdpowiedzUsuń
  2. Kupiłam rok temu tez róż i dla mnie jest za zimny odcień i nie czuje w nim się dobrze :(

    OdpowiedzUsuń
  3. Lubię intensywne kolory na ustach, gorzej z pilnowaniem czy nadal wyglądają dobrze. O tych tintach z Bell sporo czytałam więc może czas się skusić :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Usta jak pomalowane mazakiem nie brzmią fajnie hehe ;p

    OdpowiedzUsuń
  5. Mi się podoba, ma bardzo ładny kolor :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Nigdy nie miałam. Efekt bardzo delikatny, podoba mi się :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Wygląda ślicznie u Ciebie. :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Kusiły mnie te tinty ze względu na niską cenę, bo wiecznie szukam trwałych pomadek, spełniających moje różne wymagania, jednak nie do końca podoba mi się efekt, jaki dają. Nie lubię błyszczyków, wolę satynowe wykończenie, a te tinty również niestety przypominają mi nieco usta pomalowane flamastrem :)

    OdpowiedzUsuń
  9. dość ładny kolorek ;) fajnie, że się nie klei ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Z tego co patrzęto u mnie podobny efekt po wielu godzinach dawała pomadka z max factor z serii elixir ;) Musiałam ją zmywać dwufazowym płynem aby zeszła z ust ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. ja nie lubię błyszczyków, na pewno się nie skuszę...ale fajnie, że się sprawdził dobrze wiedzieć na przyszłość :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja szminki bardzo lubię, błyszczyki nie za bardzo bo kleją mi się do ust włosy a na ten produkt jak najbardziej się skuszę ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Usta faktycznie wyglądają trochę jak pomalowane mazakiem, ale ten efekt jest całkiem fajny :) Może sama kiedyś skuszę się na ten błyszczyk ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Latem uwielbiam go używać :) mój jest trochę w innym opakowaniu ale też z Bell ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Chciałam go sobie ostatnio kupić w Naturze, ale były bardzo mocno przebrane :))

    OdpowiedzUsuń
  16. Ja jeszcze się na nie nie skusiłam, sama w sumie nie wiem czemu. Te z szaf Bell mają podobno bardziej intensywne odcienie niż wersje Biedronkowe, pamiętam, że widziałam na którymś z blogów porównanie obu wersji.

    OdpowiedzUsuń
  17. Mam czerwonawy odcień, on niestety schodzi nierównomiernie, tworzą się brzydkie plamy :(

    OdpowiedzUsuń
  18. Zdecydowanie wolę te z szafy Bell. Te dla Biedronki są gorszej jakości :<

    OdpowiedzUsuń
  19. bardzo lubie tinty do ust. mam inny z Bell i bardzo lubię. moja ulubiona forma malowania ust :)

    OdpowiedzUsuń
  20. A ja właśnie myślę, że to fajnie, że można go stopniować, ale ja jestem wielką fanką tych Tintów mam chyba wszystkie, najbardziej lubię taki wściekły róż- na lato idealny! :)

    OdpowiedzUsuń