Kocham i nienawidzę: La Roche Posay, Posthelios (Aksamitny żel nawilżający po opalaniu)

15:37 Pepa 31 Comments

Czy macie swój ulubiony balsam do ciała, bez którego nie wyobrażacie sobie życia? Ja miałam! To było niebieskie mleczko z Nivei z masłem shea, które wycofali i wyprowadzili "udoskonaloną" wersję w okrągłej butelce, która obok poprzedniej nie stała i jest okropnym, klejącym, leistym... Nie, obiecałam sobie nie przeklinać na blogu :). Teraz do rzeczy, moja skóra ciała jest bardzo wymagająca i trudna w pielęgnacji. Łydki mam suche i poza wyżej wspomnianym mleczkiem jeszcze żaden kosmetyk nie dał sobie z nimi rady, a dekolt i okolice ramion z kolei podatne na "niespodziewajki", więc wszelkie silikonowe, ciężkie masła odpadają w przedbiegach. W dodatku nie lubię smarować się czymś, co pachnie jak jedzenie, bo czuję się brudna i lepiąca. Wszelkie czekolady, papaje, truskawki, wiśnie i inne takie nie wchodzą w grę. I tak szukam, szukam i szukam balsamu, który zastąpiłby mojego ulubieńca (teraz na Wizażu jest w kategorii "zapomniane kosmetyki") i znaleźć nie mogę. Aż tu kiedyś przy zakupie kremu La Roche Posay otrzymałam zestaw miniaturek, w tym tubkę 100 ml aksamitnego żelu nawilżającego po opalaniu Posthelios...

Opis producenta
Aksamitny żel nawilżający po opalaniu z wodą termalną z La Roche-Posay. Skóra uwrażliwiona na skutek opalania. Zawiera 10% substancji uzupełniających poziom lipidów i kojących skórę.
Wskazania: Skóra wrażliwa i wysuszona na skutek opalania.

Właściwości: Łatwa aplikacja. Wtapiający się w skórę żel, wzbogacony substancjami uzupełniającymi poziom lipidów.
Rezultat: Skóra jest ukojona, odżywiona i nawilżona.
Użycie: Delikatnie wmasuj w skórę po kąpieli bądź prysznicu.
Bez parabenów. Testowany na nikiel.

Cena
około 60 zł/ 200 ml

Skład
aqua / water, butyrospermum parkii butter / shea butter, glycerin, paraffinum liquidum / mineral oil, octyldodecanol, peg-30 stearate, glyceryl stearate, niacinamide, dimethicone, cetyl alcohol, cetyl acetate, acetylated lanolin alcohol, acrylates/c10-30 alkyl acrylate crosspolymer, capryloyl glycine,  phenoxyethanol, sodium benzoate, steareth-10, tetrasodium edta, tocopherol, parfum / fragrance.

Dużo masła shea, gliceryny, emolienty. Brakuje mi tu jednak substancji kojących tj. pantenol, alantoina, które pomagają w regenaracji uszkodzonego naskórka.
Opakowanie
Tubka z miękkiego tworzywa. Im mniej balsamu tym jest bardziej płaska. Pod koniec ciężko z niej wydobyć kosmetyk i trzeba rozcinać.
Zapach
Wyczuwam w nim charakterystyczną nutę kosmetyków La Roche Posay w połączeniu z plażowymi olejkami. Wszystko to w bardzo delikatnym, nienachalnym wydaniu. Odświeżający i kojarzący się z wakacjami.

Konsystencja
Idealna! Przy wyciśnięciu z tubki zwarta, łatwo się rozsmarowuje i gładko sunie po skórze, wtapiając się w nią. Nie jest tłusta ani lejąca. Na zdjęciach poniżej widać konsystencję oraz przy okazji udało mi się pokazać jak balsam natychmiastowo nawilżył lekko przesuszoną skórę dłoni.
Balsam testowałam na początkowo przesuszonej, a później lekko poparzonej słońcem skórze (tylko miejscowo). Smarowałam się nim głównie wieczorem po kąpieli.

Plusy
  • Bardzo dobrze nawilża. Przynosi natychmiastową ulgę. Efekt utrzymuje się przynajmniej 24 godziny na mojej skórze, co jest świetnym wynikiem.
  • Odżywia.
  • Skóra jest aksamitnie gładka i miękka już po pierwszym użyciu. Dla porównania taki efekt, jaki tu osiągam po jednym zastosowaniu udało mi się osiągnąć tylko smarując się codziennie przez dwa tygodnie niebieskim mleczkiem Nivei. Żaden inny balsam tak nie zadziałał.
  • Łatwo się rozsmarowuje.
  • Szybko się wchłania, wręcz stapia się ze skórą.
  • Nie zostawia tłustej, lepiącej warstwy.
  • Przyjemny, delikatny zapach.
  • Odświeża i koi.
  • Dużo masła shea.
  • Skóra wygląda na bardzo zadbaną. Jest miękka, gładka i błyszcząca. Rozświetlona i nawilżona.
  • Kosmetyk z wyższej półki niż te standardowo dostępne w drogeriach. Marka, dostępność w aptece, drobna namiastka luksusu i te sprawy.
Minusy
  • Dla mnie cena. Tutaj oczywiście wszystko zależy od punktu widzenia, ale mnie osobiście szkoda jest wydać 60 zł na małą tubkę balsamu. Kupiłabym go chętnie za połowę.
  • Pod koniec trudno wydobyć kosmetyk z tubki. Z drugiej strony można rozciąć i wtedy nic się nie zmarnuje.
  • Rozczarował mnie trochę brak pantenolu w kosmetyku po opalaniu i innych substancji przyspieszających regenerację naskórka tj. alantoina.
  • Jeżeli już mowa o składzie, dla niektórych minusem może być parafina i silikon. Ja byłam wielką przeciwniczką tych substancji i przy zakupie kosmetyków odrzucałam te, które w.w. zawierały. Tutaj jednak odniosłam wrażenie, że wszystko jest dobrze skomponowane i idealnie współgra. Nie bójcie się, nie ma tłustej, duszącej warstwy!
  • Gdy nakładałam go na poparzone miejsca to przez chwilę skóra lekko szczypała, ale trwało to dosłownie sekundę. Nie był to jednak dla mnie większy dyskomfort, a mam skórę bardzo wrażliwą. Po prostu z dwa razy zauważyłam i musiałam o tym napisać, żeby recenzja była w 100% rzetelna.

Moja opinia
Jestem zachwycona działaniem tego balsamu. To coś, czego szukałam od bardzo dawna do codziennego użytku po kąpieli. Pokuszę się o stwierdzenie, że to najlepszy kosmetyk tej kategorii jaki kiedykolwiek używałam! Doskonałe nawilża, odżywia. Sprawia, że skóra jest jedwabiście gładka, miękka i rozświetlona. Używając Postheliosa mam poczucie, że wreszcie zapewniam mojej skórze odpowiednią pielęgnację. Kocham ten produkt i jednocześnie nienawidzę za zbyt wygórowaną cenę. Oprócz ceny zastrzeżeniem jest brak panthelonu skoro to balsam po opalaniu. Do codziennej pielęgnacji jest jednak rewelacyjny i jestem nim szczerze zachwycona. Jest faktycznie moim hitem, dlatego mimo kilku minusów nie odejmę mu żadnej świnki. Będę wytrwale polowała na promocje.
5/5
Mój HIT!

31 komentarzy:

  1. No i teraz go chce, ale.. Szkoda mi 6dyszek:-( szkoda,że nie jest tańszy

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba teraz dają go gratis z wodą termalną przy zakupie czegoś z linii Anthelios. Do tego warto połączyć to z -30% na dermo i wszystko wychodzi tanio :)

      Usuń
  2. Gdyby nie cena to może bym się na niego skusiła :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja kupiłam kremik Effaclar K gdy była zniżka -30% na dermokosmetyki + do zakupu dowolnego kremu LRP woda termalna i ten balsam gratis. Za Effaclar, balsam i wodę zapłaciłam z 30 zł :). Jak się pokombinuje to można tanio dermokosmetyki kupić, nawet lepiej wychodzi niż drogeryjne :)

      Usuń
  3. Nie miałam go, bo zazwyczaj sięgam po opalaniu po Avene. Choć przyznam się, że mnie zainteresowałaś LRP, bo dawno nic z tej firmy nie miałam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To ja w takim razie muszę wreszcie sięgnąć po Avene :)

      Usuń
  4. Z La Roche-Posay próbowałam wiele kosmetyków i większość sprawdzała się u mnie wyśmienicie. Słońce niestety mi nie służy, więc taki balsam byłby dla mnie rewelacyjnym rozwiązaniem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja teraz dostałam książeczkę z próbkami i zobaczę sobie, co jeszcze mają ciekawego. Zastanawiam się nad kremem matującym Effaclar Mat :)

      Usuń
  5. Niestety nie będzie mi dane się przekonać o jego właściwościach, bo w ogóle się nie opalam i unikam słońca :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do codziennej pielęgnacji po kąpieli też jest świetny :)

      Usuń
  6. Dobrze, że się sprawdził, choć osobiście bałabym się go nałożyć na skórę zaraz po opalaniu przez tę parafinę w składzie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wydaje mi się, że tutaj parafina się sprawdza, bo zapobiega odparowywaniu wody z naskórka :)

      Usuń
  7. Dla mnie cena jest za wysoka jak na balsam do ciała :). Wolę normalne masła albo musy za niecałe 10 zł :D. Ale wiadomo, wymagam od nich tylko nawilżenia a nie jakichś bonusów, które spełnia ten balsam :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nie przepadam za masłami, są dla mnie za ciężkie w upały i nie lubię tych owocowych zapachów...

      Usuń
  8. Mimo wszystko sądzę,że tutaj plusy wygrywają, poszukam go przed urlopem:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam! Skóra jest po nim super gładka <3

      Usuń
  9. Z LRP do pielęgnacji ciała jeszcze nic nie miałam :) W przypadku tego balsamu minusy nie są takie strasznie, więc kusi ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Bardzo lubię balsamy, masełka LRP. Vichy, jeszcze żaden mi nie zaszkodził. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z Vichy jeszcze nic nie miałam poza katalogiem z próbkami. Narazie wypróbowałam saszetkę podkładu i to jakaś porażka, zmyłam to z twarzy. Nie wiedziałam, że z LRP są masełka. W ogóle mają identyczne opakowania i do końca jeszcze nie ogarniam co mają w ofercie :P

      Usuń
  11. cena faktycznie dość zaporowa ale wydaje się wart zainteresowania :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nooo mógłby być połowę tańszy! Ale zawsze są promocje :). W Super-Pharm zawsze kupuję dermo gdy jest jakaś obniżka duża albo gratisowe miniaturki i w sumie wychodzę na tym jakbym kupowała zwykłe drogeryjne kosmetyki. Ten balsam akurat był za darmo :)

      Usuń
  12. Nie miałam z nim styczności - u mnie fantastycznie po opalaniu sprawdza się Sun Ozon ♥

    OdpowiedzUsuń
  13. Cena wysoka ale można się tego było spodziewać po LRP :) Ja na tych wakacjach balsam po opalaniu mogę sobie raczej tylko pooglądać na zdjęciach, a słońce przez okno więc, wiadomo, nie kupię :P Wpadłam, bo dawno mnie tu nie było, a lubię Twoje recenzje :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo się cieszę! :) Zapraszam częściej :) Co do cen LRP to niestety... Ten balsam nadaje się nie tylko do opalania ale też do codziennej pielęgnacji skóry suchej. Jest rewelacyjny!

      Usuń
  14. Jakoś nie jestem fanką tej marki.

    OdpowiedzUsuń
  15. Troszeczkę cena zniechęca :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Cena wysoka, ale dla dobrego działania warto zainwestować :-)

    OdpowiedzUsuń
  17. Cen jak dla mnie na razie za wysoka :)

    OdpowiedzUsuń