NOWOŚCI: Zakupy kosmetyczne i urodzinowy prezent!

18:44 Pepa 51 Comments

Dawno nie było tu wpisów zakupowych. Mam nadzieję, że je lubicie, bo chciałabym dzisiaj pokazać Wam jakie kosmetyki kupiłam w ostatnim czasie oraz prezent urodzinowy, który bardzo mnie ucieszył!
Zacznijmy od zakupów. Jeszcze przed Sylwesterem, zainspirowana zdjęciami pięknie pomalowanych paznokci, które opublikowałam na blogu, kupiłam w H&M zestaw składający się z dwóch lakierów: czerwonego i bezbarwnego z brokatem i konfetti. Na początku byłam zadowolona i nawet dokupiłam identyczny dla mamy, ale później okazało się, że usunięcie tego konfetti z paznokci graniczy z cudem a czerwony lakier stosunkowo szybko odpryskuje. Szkoda.
W Mullerze udało mi się upolować na promocji mój ulubiony, absolutnie najlepszy krem do rąk z Neutrogeny. Promocja w Austrii oznacza mniej więcej tyle, że można kupić produkty w cenach zbliżonych do polskich. Nie wierzcie w bajki, że kosmetyki są tu tańsze. Na pewno nie w Wiedniu. Tym razem udało mi się zapłacić "jedyne" 3.50 euro zamiast 5.50. Niestety, nie miałam tyle szczęścia przy zakupie tuszu do rzęs. Moja miniaturka Lancome już prawie nie maluje, więc byłam zmuszona kupić coś na szybko. Zdecydowałam się wrócić po latach do maskary Max Factor 2000 Calorie Dramatic Volume. Najpierw obskoczyłam wszystkie drogerie żeby porównać ceny, ale wszędzie to samo: 10 euro! Coraz bardziej tęsknię za promocjami w Polsce. Skończyła mi się już odżywka Alverde z hibiskusem i aloesem, której recenzja pojawi się wkrótce na blogu, więc tym razem postanowiłam sięgnąć po produkt Balea, odżywkę nabłyszczającą 'Figi i perły'. Mam nadzieję, że się sprawdzi. Nie tak jak drewniana szczotka, która (dalej nie wierzę!) elektryzuje mi włosy gorzej niż plastikowa. Wiecie może dlaczego tak się dzieje? Bo ja zwątpiłam i oprócz tego, że robiłam zakupy w pechowy Blue Monday nie mam żadnego wytłumaczenia. Sprawdziłam na moim M. i na jego włosy tak nie działa. Moje po przeczesaniu fruwają na wszystkie strony jakby kopnął mnie prąd!!!
Skoro już zeszło na temat M., to chciałabym pokazać Wam cudowny prezent, który od niego dostałam: czytnik Kindle! Teraz będę miała wreszcie dostęp do polskich książek, bo bardzo mi tego tutaj brakuje. Czytnik pojawił się w mojej grudniowej chciejliście nie tylko kosmetycznej, od dawna o nim marzyłam. Albo to przypadek albo mój facet jednak czasami zagląda na tego bloga (chociaż twierdzi, że w ogóle nie interesuje go co tu piszę i nie przeczytał ani jednej notki).
Oprócz czytnika i tego, że mieszkanie udekorowane było balonami i miałam nawet mały torcik ze świeczkami, otrzymałam także świetną wiadomość. Jeśli obserwujecie mój fanpejdż na Facebooku na pewno już domyślacie się o co chodzi. Prawdopodobnie to jedne z ostatnich zdjęć w tym pokoju, bo się przeprowadzamy! Zmieniamy mieszkanie na mniejsze, ale za to tańsze i bez współlokatorów. Będzie nawet coś na wzór małego tarasu/ogródka! Wcześniej całe życie mieszkałam w bloku na trzecim piętrze i to dla mnie nowość. Już nie mogę doczekać się wiosny, gdy będę mogła wyjść sobie z kawką i laptopem na dwór. Skaczę z radości!!! A na koniec mam do Was małe pytanie/prośbę:

Poleciłybyście mi jakąś fajną książkę?

51 komentarzy:

  1. ja to Ci mogę polecić książki Cobena, jeśli nie czytałaś :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ładne te lakiery szkoda, że tak ciężko zmyć ten brokat :/.Gratuluję przeprowadzki kochana :). Ja dawno już nie czytałam, ale ostatnie co pamiętam to była książka Stevena Kinga Joyland bardzo mi się podobała, więc jeśli jesteś miłośniczką horroru i kryminału w jednym to polecam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To była katorga. Brokat jeszcze jakoś schodził ale to konfetti przykleiło się na amen :/

      Usuń
  3. Szampon lubię, za to moje dłonie bardzo nie lubią neutrogeny...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To akurat odżywka. Szamponu nie mogę używać, bo ma w składzie Coco Betaine :/

      Usuń
  4. Widzę,że w tym roku nie tylko my zmieniamy mieszkanie ;)
    Kurcze,też mi brakuje polskich książek ,więc i ja sobie chcę kupić ten czytnik Kindle :)
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Super sprawa :) Ja właśnie zaczęłam czytać "Rok na Majorce", bo w tej książce bohaterka wyprowadza się tam z Wiednia i dużo zakątków o których jest napisane kojarzę :)

      Usuń
  5. Lakiery rzeczywiście bardzo fajne, ale szkoda, że potem zmywanie to udręka. Co do prezentu to domyślam się jaka to radość dla Ciebie. ostatnio nawet nad tym myślałam, że na obczyźnie ciężko o książki w języku polskim czy nawet do kina człowiek się raczej nie wybierze. Fajnie, że dostałaś tak przydatną rzecz :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do kina ciężko pójść, bo wszystko tutaj jest z niemieckim dubbingiem. Jest jedno małe kino w centrum, w którym puszczają po angielsku z niemieckimi napisami, ale ceny nie zachęcają. Jeśli chodzi o książki, to ja teraz chodziłam do Thalii (księgarnia jak Empik) i szukałam czegoś na dziale anglojęzycznym, ale zaskoczyło mnie że tych książek tak mało. Chciałam kupić nawet jakiś przewodnik po Wiedniu po angielsku i nawet tego nie było, same poniemieckie.

      Usuń
  6. Króliś <3. Nowości super.

    OdpowiedzUsuń
  7. Miałam ten krem do rąk, był nawet fajny :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tę wersję uwielbiam, poradzi sobie z najbardziej przesuszonymi dłońmi :)

      Usuń
  8. polecam "Mroczny zakątek" Gillian Flynn - jestem świeżo po lekturze :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już patrzę co to za książka :)

      Usuń
  9. mojego też niby nie interesuje, ale listę zachciewajek obczaił :D hehe
    świetne nowości!

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja polecam książki Christopher'a Moore'a, wszystkie napisane są z tzw "jajem". Szkoda że drewniana szczotka też elektryzuje, kurczę może u mnie nie będzie się tak działo. Też mam już dość naelektryzowanych kłaków ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ooo lubię takie książki, już sobie patrzę :). Jeśli chodzi o takie z jajem to ja polecam Forresta Gumpa :D

      Usuń
  11. u mnie się ten tusz nie sprawdza w ogóle:(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A jaki polecasz? Może przyjrzę się następnym razem!

      Usuń
  12. Ale radosny wpis :) Powodzenia przy przeprowadzce i urządzaniu swojego gniazdka :) Życzę też miłego czytania na Kindle :))

    Szkoda, że kosmetyki u Ciebie takie drogie :(( Ale 2000 Calorie jest dobry, więc myślę, że nie będą to pieniądze wyrzucone w błoto tym bardziej, że już go miałaś wcześniej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :). Urządzaniem bym tego nie nazwała, bo to tylko przeniesienie ciuchów i innych gratów z miejsca na miejsce. Mieszkanie już na szczęście jest umeblowane o co w Wiedniu trudno, bo tu wynajmują całkiem puste bez niczego. Tak właśnie pomyślałam z tym tuszem. Stwierdziłam, że szkoda mi póki co kasy na eksperymenty i tego już kiedyś używałam.

      Usuń
  13. Z Balei miałam szampon do włosów z tej serii. mam nadzieje że z odżywki będziesz zadowolona:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też mam taką nadzieję, bo moje włosy są strasznie suche. Jesienią zanim zaczęli tak grzać było ok a latem nie musiałam używać żadnych odżywek, wystarczyła maska raz na jakiś czas. Teraz to tragedia...

      Usuń
  14. dziwne to Twoje elektryzowanie włosów... masz włosy delikatne i do tego rozjaśniane więc na pewno wysokoporowate. przez myśl przechodzi mi kilka możliwości:
    - za słabe nawilżenie (miałam odżywki balea i alverdę i w moim odczuciu są niewystarczające),
    - brak lub nadmiar protein (w podstawą jest równowaga protein, humekantów i emolientów, dlatego ja zamiennie używam maski z keratyną hydrolizowaną w składzie, oraz odżywki humekantowo-emolientowej - to naprawdę dużo zmienia!)
    - brak silikonów (wiem, że Ty ich nie trawisz w ogóle, ale Twoje włosy mogą ich potrzebować. nie każde włosy mogą się bez nich obejść na dłuższą metę, a piszą o tym wszystkie 'włosomaniaczki' ;p moje włosy potrzebują trochę silikonów)
    Mi się włosy nie elektryzują od bardzo dawna. Nie wiem jakich dokładnie kosmetyków używasz więc ciężko stwierdzić, ale wydaje mi się coś im wybitnie nie pasuje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hmm już też myślałam żeby kupić jakieś silikonowe serum na zimę, takie tylko na końcówki. Chciałabym kupić to z Green Pharmacy, ale tu oczywiście nie ma.

      Usuń
    2. mam Green Pharmacy i w sumie jest ok, ale wolę "Matrix, Biolage Exquisite Oil, Replenishing Treatment". to dlatego że z GP można przesadzić przy moich cienkich włosach i zamiast wygładzenia uzyskać zbytnie obciążenie - chociaż i tak łatwiej go wyczuć niż np jedwab CHI. Matrix posiada więcej olejów, można go nałożyć o wiele więcej więc i takiego ryzyka przesadzenia nie ma. nawet jeśli nałożę za dużo to po jakiś 20 minutach już jest ok - jakby włosy go wchłaniały. kupowałam na allegro i zapłaciłam 23 zł / 92 ml.

      Usuń
    3. Dzięki! Rozejrzę się tu za nim, może akurat dostanę :)

      Usuń
  15. Jestem ciekawa tej odżywki Balea :) A książki.. to zależy jaką tematykę lubisz. Ja najbardziej skłaniam się ku podróżniczym, Martyna Wojciechowska jak dla mnie super pisze :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też lubię takie książki. Martyny czytałam książkę o wejściu na Everest :). W Święta dostałam od rodziców książkę Cejrowskiego "Domek na Prerii" i nie przeczytałam jej jeszcze, bo ją sobie szanowałam i dawkowałam po troszku, żeby później nie być całkiem bez książek. Pierwsze rozdziały, które przeczytałam są świetne!

      Usuń
  16. bardzo lubię odzywkę z Balei, polecam też maskę z tej serii:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Super! Może i u mnie się sprawdzi :D

      Usuń
  17. 10 euro za ten tusz? ojoj, rzeczywiście drogo..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Noo :/ Szczotki też średnio tyle kosztują, za tę dałam 7 euro i wyrzuciłam kasę w błoto, ale kto by się spodziewał że moje włosy będą się po niej elektryzować. W życiu nie brałam tego pod uwagę. Może to kwestia tego, że jest powleczona lakierem albo coś.

      Usuń
  18. Co roku przyjeżdżam przynajmniej na jeden dzień do Wiednia i niestety muszę się z Tobą zgodzić, że ceny w drogeriach i perfumeriach wcale nie są takie zachęcające. DM i ich Alverde i Balea są tanie, ale cała reszta już niekoniecznie. Zauważyłam, że nawet ceny kosmetyków Lush są dużo wyższe w Austrii niż w innych krajach :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dermokosmetyki są tu też zabójczo drogie :/

      Usuń
  19. Czytnik to świetna sprawa ;) Zauważyłam, że o wiele częściej sięgam po książki odkąd go posiadam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja teraz też będę więcej czytać, bo w końcu mam dostęp do książek :D

      Usuń
  20. Moja córa ogląda Pepe ja teraz dzieki Tobie tez bede ogladac - obserwuje zatem :) Pozdrawiam Kasia aha fajna szczota:)

    OdpowiedzUsuń
  21. Neutrogena najlepsza :)
    Wpadnij: http://szafazapachow.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  22. Trzymam kciuki za przeprowadzkę :) Ja też jestem blokowym mieszczuchem, ale lubię to, nie za dobrze czuję się pomieszkując w wolnostojącym domku. Ale Tobie życzę spełnienia wszelkich mieszczuchowych marzeń :)
    pozdrawiam, A

    OdpowiedzUsuń
  23. jestem ciekawa tej maskary, nigdy jej nie miałam :)

    OdpowiedzUsuń
  24. fajna ta odżywka z Balea i te lakiery ;)

    OdpowiedzUsuń