Okiem Pepy: Wiedeń Hundertwassera

20:05 Pepa 14 Comments

Nienawidził symetrii i linii prostych, uważał je za bezbożne i niemoralne. Był zapalonym ekologiem. Zasadził na świecie ponad sześćset tysięcy drzew, namawiał do jedzenia pokrzyw i ratowania wielorybów, a swoje manifesty wygłaszał nago. Budynki, które projektował nie zostały tylko otoczone przyrodą, lecz organicznie z nią zrośnięte. Uważał, że przestrzeń miejską trzeba organizować tak, aby żyjący w niej ludzie odczuwali szczęście i spokój.
Friedensreich Hundertwasser (właściwie Friendrich Stowasser) urodził się w Wiedniu 15 grudnia 1928 roku. Po maturze na krótko został studentem Akademii Sztuk Pięknych, gdzie zaczął podpisywać się jako Hundertwasser, zamieniwszy słowiańsko brzmiące "sto" na niemieckie "hundert". Po kilkuletnim pobycie w Japonii zmienił także imię na Friedensreich (niem. Friede - pokój, Reich - królestwo). Malarstwo i projekty architektoniczne Hundertwassera stanowiły realizację jego światopoglądu, były wyrazem dążenia do odnalezienia piękna w codzienności: w budynku mieszkalnym, dworcu kolejowym czy… publicznej toalecie. Wszystko, co robi człowiek i co go otacza może być ciekawe, twórcze i estetyczne. Artysta sprzeciwiał się racjonalizmowi w sztuce, nie tolerował wyłącznie użytkowego podejścia do architektury, podkreślając, iż naturalnym pragnieniem człowieka jest chęć tworzenia, która powinna być zaspokajana w codziennym życiu.
Hundertwasserhaus
Styl Hundertwassera charakteryzuje unikanie regularności, symetrii i prostych linii oraz kątów. Typowym elementem jego projektów są okna o różnych kształtach i rozmiarach. Do swoich budowli wprowadzał zieleń, m.in. w formie drzew rosnących na dachach i we wnękach ścian. Stosował odważne zestawienia kolorów. Bardzo często urozmaicał projekty charakterystycznymi unikatowymi w formie i kolorystyce kolumnami, złotymi kulistymi wieżyczkami oraz mozaikami z płytek ceramicznych. Friedensreich tworzył na całym świecie m.in. w Austrii, Nowej Zelandii, USA, Japonii, Niemczech, Izraelu. W dzisiejszym wpisie chciałabym Wam zaprezentować trzy wiedeńskie dzieła szalonego artysty: Hundertwasserhaus, Kunsthaus i spalanię Spittelau.
Hundertwasserhaus jest jednym z najsłynniejszych dzieł artysty i najbardziej ekscentrycznym budynkiem komunalnym w Wiedniu. W domu znajduje się 50 mieszkań, z czego każde zostało odwzorowane na elewacji innym kolorem. Oprócz tego ulokowano tu dwie sale zabaw dla dzieci i cztery lokale komercyjne.
W 19 ogrodach na dachu rośnie 250 drzew i krzewów. Zwieńczeniem oryginalnej fasady jest złota cerkiewna korona, która jest trudno dostrzegalna przez porośnięty zielenią dach. Interpretuje się ją jako "koronę mieszkańców domu".
Hundertwasser nie przyjął zapłaty za zaprojektowanie domu. Wystarczyło mu zapewnienie Rady Miasta Wiednia, że w miejscu tym nie zostanie nigdy wybudowane nic, co uznałby za brzydkie.
Z czasem lokatorzy domu zmęczyli się ciągłymi wizytami turystów. Przez wzgląd na mieszkańców, którym całymi dniami zaglądały do okien tłumy gapiów, stojącą naprzeciwko stację obsługi samochodów przerobiono na Hundertwasser Village.
Hundertwasser Village
Dzięki temu stworzono przestrzeń, w której turyści mogą przespacerować się po słynnych krzywych podłogach, usiąść przy barze, po którego blacie płynie strumyk, skorzystać z nietypowej toalety w podziemiu lub wydać pieniądze na zakup pamiątek.
Kunsthaus Wien to jedyne miejsce na świecie prezentujące stałą ekspozycję poświęconą Friedensreichowi Hundertwasserowi. Zaprojektowany przez Hundertwassera Dom Sztuki powstał w wyniku zaadoptowania dawnej fabryki mebli Thoneta i reprezentuje typowy dla artysty styl: krzywizny, nierówne podłogi, fasada udekorowana mozaikami oraz rośliny stanowione integralną część budynku.
Kunsthaus Wien
Na terenie Domu Sztuki działa muzeum Hundertwassera, w którym można obejrzeć dorobek artystyczny mistrza: obrazy, makiety budynków, rysunki z dzieciństwa, projekty flag państwowych czy okładki leksykonów. Na parterze znajduje się sklep oraz restauracja, która także została wkomponowana w bujną roślinność.
Wielu turystów reaguje zaskoczeniem na wieść o tym, że ekscentrycznie wyglądający budynek ze złotą kopułą to... miejska spalarnia śmieci! O Spittelau wspominałam Wam już we wpisie Wiedeńskie ciekawostki i absurdy. Na początku funkcjonowania spalarnia dostarczała energię cieplną pobliskiemu szpitalowi. Obiekt od początku budził kontrowersje i jego powstaniu sprzeciwiali się nie tylko ekolodzy, lecz przede wszystkim sami mieszkańcy. Po pożarze i wielu publicznych dyskusjach, odbudowano Spittelau, wyposażając spalarnię w najnowocześniejsze urządzenia i technologie. Ówczesny wygląd budynek zawdzięcza Friedensreichowi Hunderwasserowi, który nie od razu przystał na ten projekt.
Spalania Spittelau
Jako zapalony ekolog był przeciwny wskrzeszaniu spalani. Był zdania, że tego typu obiekty emitują do atmosfery wiele szkodliwych zanieczyszczeń. Ostatecznie przekonała go wizyta w Spittelau i prezentacja innowacyjnej, przyjaznej środowisku technologii, którą zastosowano. Od tej pory stał się gorącym orędownikiem odbudowy.
Obecnie artystyczna fasada spalani to jeden z ekologicznych symboli miasta. Wysoki niebieski komin ze złotą kopułą niczym z "Baśni tysiąca i jednej nocy" przyciąga wzrok przechodniów, a kolorowa mozaika i zwieńczone kulami wieżyczki dopełniają dzieła. Emisja zanieczyszczeń znajduje się pod stałą kontrolą, a jej wyniki są na bieżąco prezentowane mieszkańcom na tablicach świetlnych rozmieszczonych w kilku punktach miasta.
Niektórzy uważają projekty Hundertwassera za ekstrawaganckie, wizjonerskie i wyprzedzające swoją epokę, inni dopatrują się inspiracji Gaudim. Znajdą się i tacy, którzy stwierdzą, że budynki są kiczowate i w złym guście niczym uwielbiane przez naszych zachodnich sąsiadów ogrodowe krasnale. Nikt jednak nie zaprzeczy, że dzieła artysty przyciągają uwagę i nie można przejść obok nich obojętnie! 

Do Hundertwasserhaus najlepiej dojechać wysiadając na stacji U3 Rochusgasse i dalej podążając pieszo za drogowskazami. Kilkaset metrów dalej znajduje się Kunstaus. W okolice spalarni najszybciej będzie dostać się metrem U4 lub U6,  przystanek Spittelau.

A co Wy myślicie o dziełach Hundertwassera? Przypadły Wam do gustu czy uważacie je za kiczowate? Który z budynków najchętniej byście zwiedziły?

Zobacz także:

14 komentarzy:

  1. He he są zupełnie inne takie bardziej bajkowe :]

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetne zdjęcia, te dzieła przykuwają uwagę i chętnie bym zwiedziła te budynki :)

    Bardzo proszę o poklikanie w linki u mnie w poście,bardzo mi na tym zależy. Jeżeli poklikasz napisz,a ja się odwdzięczę.Jak chcesz weź udział w konkursie :)

    http://martynencjatestuje.blogspot.com/2015/07/paczka-od-dresslink-stylizacje.html

    OdpowiedzUsuń
  3. Faktycznie dzieła tego artysty przypominają nieco twórczość Gaudiego. Fascynacja kolorem, miękkość kształtów, pewna bajkowość. Niemniej jednak obaj panowie mnie fascynują. Piękne zdjęcia :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Była, widziałam i podziwiałam - zwłaszcza sklep po drugiej stronie xD

    OdpowiedzUsuń
  5. Lubię "innoś", dlatego uwielbiam Gaudiego, ale ten artysta mi się spodobał. Z przyjemnością bym zobaczyła wszystko. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  6. Według mnie są piękne! :)

    OdpowiedzUsuń
  7. miałam to kiedyś na projekcie do szkoły; )

    OdpowiedzUsuń
  8. Spalarnie widziałam jest piekna tak jak i pozostałe budynki.

    OdpowiedzUsuń
  9. W Wiedniu nie byłam, ale w Magdeburgu widziałam dom Hundertwassera, jak go pierwszy raz zobaczyłam zrobił na mnie duże wrażenie oryginalnością :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Wiedeń jest taki śliczny, niczym z filmu :D

    OdpowiedzUsuń