Okiem Pepy: Przedsionek Alp

18:31 Pepa 35 Comments

Jeszcze zanim zamieszkałam w Wiedniu cieszyłam się, że w końcu będę mogła zobaczyć i poznać Alpy. Niektórzy patrzyli na mnie z politowaniem mówiąc, że przecież tam nie ma gór i do alpejskich kurortów trzeba jechać ponad 400 km. Prawdą jest, że potrzebujemy co najmniej pięciu godzin by dostać się autem z Wiednia do Innsbrucku  ale wcale nie oznacza to, że nie ma tu Alp! 

Even before I moved to Austria, I was really excited that I will have an opportunity to see the Alps. Some people looked at me with pity. They said 'Come on, Ewa! Don't be silly, there are no mountains in Vienna and alpine resorts are more than 400 km away!'. Yes, it is true that Vienna is at least 5 hours drive from Innsbruck, but on the other hand it does not mean that there are no Alps in this area!
Schneeberg 2076 m n.p.m.
Północne Alpy Wapienne (Nördliche Kalkalpen) zaczynają się już w Lesie Wiedeńskim. To właśnie bliskości gór mieszkańcy Wiednia zawdzięczają wysokiej jakości wodę. Tutaj nikt poza turystami nie kupuje butelkowanej wody mineralnej bo i po co, skoro ta z kranu jest lepsza w smaku? Krystalicznie czysta woda płynie do stolicy prosto z alpejskich źródeł. Dostarczana jest 120 km akweduktem, którego początek znajduje się na terenie masywu Schneeberg.

The Northern Limestone Alps (Nördliche Kalkalpen) already extend from the Vienna Woods (Wienerwald). Thanks to the proximity to the mountains there is a high quality water in the city. Nobody (but the tourists) buys butteled water in Vienna becouse there is no reason to do it. Fresh spring water is supplied from the alpine sources via 120 km long pipeline, the beginning of which is located in Schneeberg mountain.
Schneeberg, góra o wysokości 2076 m n.p.m., znajduje się zaledwie 65 km w linii prostej od Wiednia. U jej podnóża leży niewielkie miasteczko Puchberg am Schneeberg. Dojazd ze stolicy jest banalnie prosty i w większości obejmuje odcinek autostrady, więc w niecałą godzinę jesteśmy w górach podobnych do polskich Tatr Zachodnich.

The Schneeberg (Snow Mountain), which is 2076 m high, is located only 65 km as the crow flies from Vienna. On the slopes of the mountain lies a small town Puchberg am Schneeberg. It is very easy to get here from Vienna and the route mostly covers the section of the highway, so in less than an hour we are in the mountains quite similar to the Polish Western Tatras.
Na szczęście na wyglądzie gór podobieństwa się kończą, bo miasteczko Puchberg am Schneeberg w niczym nie przypomina zatłoczonego i oszpeconego reklamami Zakopanego. Na miejscu zastaliśmy spokój, ciszę i... masę śniegu!

Fortunately, only the mountains look similar. The town of Puchberg am Schneeberg it's the opposite of crowded and cluttered by ads Zakopane. Here you can find some peace, soothing silence and... a lots of snow!
Żadnych budek parkingowych, panów w odblaskowych kamizelkach, billboardów z kredytami chwilówkami, chińskich pamiątek i Baconaldów.

Parking fees, billboards advertising the bank loans, market stands with Chinese souvenirs and fast food bars are the things you deffinitely will not find here. Thank God!
6 stycznia, w Święto Trzech Króli wszystkie sklepy były pozamykane a na ulicach nie było żywej duszy. No, prawie...

It was the 6 th of January, The Epiphany. All the shops were closed and the streets were totally empty. Well, almost...
Wychodząc z założenia, że najlepiej jest odkrywać nowe miejsca po swojemu, nie mieliśmy żadnych konkretnych planów i po prostu szliśmy przed siebie tam gdzie najbardziej nam się podobało.

I think that the best way of exploring new places is just choose the way that you like most and walk ahead without any specific plan. So we did!
Po ponad godzinnej wędrówce pod górę dotarliśmy do drewnianej chaty. Hengsthütte znajduje się na wysokości 1012 m n.p.m. Zatrzymuje się tutaj kolejka na Schneeberg, która przynajmniej tego dnia nie kursowała a tory przysypane były grubą warstwą śnieżnego puchu.

After more than an hour hiking up the hill we reached a wooden hut. Hengsthütte is located on a height of 1012 m. There is a Schneeberg Railway (Schneebergbahn) stop, but it did not work that day and the tracks were covered by snow.
Przy wejściu na szlak poustawiane są drewniane sanki, które możemy zabrać idąc do chatki i później zjechać nimi na sam dół. Nie jest pobierana za to żadna opłata, sanki po prostu stoją sobie w śniegu i kto ma ochotę idzie z nimi do góry.

There are wooden sledges at the beginning of the trail, which we can take and go uphill to the hut and then toboggan. There is no charge for that, sledges just stand in the snow and everyone can take it and go to the Hengsthütte.
W Hengsthütte możemy skosztować przysmaków regionalnej kuchni, o których opowie nam słusznej postury gospodarz ubrany w tradycyjny austriacki strój. My zamówiliśmy Kaspressknödelsuppe i Bratwurstsuppe.

In Hengsthütte you can taste tradicional Austrian dishes. We have ordered Kaspressknödelsuppe and Bratwurstsuppe.
Kaspressknödelsuppe przypomina trochę rosół i podawana jest z serowym knedlem zamiast makaronu, a Bratwurstsuppe to specjalna zupa świąteczna z kiełbasą i ziemniakami, która smakuje podobnie jak nasz żurek. Spróbowałam też Himbeer-Gsprudla, czyli lekko musującego soku malinowego i napiłam się pysznej kawy.

Kaspressknödelsuppe is a clear soup with cheese dumplig. Bratwurstsuppe is a special soup for Christmas with sousage and potatoes, which is very similar to traditional Polish soup 'żurek'. I tasted also Himbeer-Gsprudla, wchich is lightly sparkling raspberry juice, and drank delicious coffee.
Żal było wracać, ale zaczynało już zmierzchać i musieliśmy się powoli ewakuować. Aż trudno uwierzyć, że niecałą godzinę jazdy od Wiednia jest tak cicho i spokojnie, że aż słychać topniejący w słońcu śnieg. Podczas gdy w stolicy są tylko resztki pośniegowego błota, tutaj można zakopać się po pas w białym puchu. Czuję, że jeszcze nie raz odwiedzę to miejsce!

It's a pity that we had to go back but it began to dusk. It's hard to believe that less than an hour's drive from Vienna is so quiet and peaceful place that you can even hear the snow melting in the sun. While there were almost no snow in Vienna, in Puchberg am Schneeberg we could burry up to the waist. I wish I could visit this beautiful place once again!

Zobacz także/ See also:

35 komentarzy:

  1. Jakie piękne zdjęcia, piękna zima.. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Teraz pozostało już tylko wspomnienie, w sobotę było tu 17 stopni!!! A dziś ludzie leżeli i wygrzewali się w parku w samych koszulkach.

      Usuń
  2. Odpowiedzi
    1. To było tydzień temu, teraz jest znowu jak na wiosnę... Dziwna tu jest pogoda, jednego dnia -7 i śnieg, następnego plus 17!

      Usuń
  3. Piękne zdjęcia, piękny śnieg. Widać wielką różnicę między naszym Zakopanym ...


    Zapraszam! :)
    http://tuczarniamotyli.blogspot.com/2015/01/codzienni-ulubience.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przede wszystkim śnieg nie zadeptany i widać góry, a nie tylko billboardy z reklamami kredytów :D. Strasznie podupadło to nasze Zakopane, aż żal na to patrzeć...

      Usuń
  4. W takim zimowym, leśnym wydaniu Alpy prezentują się znacznie lepiej niż z autostrady;) Właśnie mi przypomniałaś tym postem, że przejeżdżałam rok temu przez Wiedeń, a jakoś wyleciało mi to z głowy :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W sumie Wiedeń z autostrady widać tylko przez moment: Dunaj i widok na wieżowce UNO City, czyli tą nowszą część za rzeką. Żeby zobaczyć starówkę, trzeba wjechać do miasta :)

      Usuń
  5. Ale cudnie, byłam w górach w Austrii na nartach kiedyś :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja nie umiem jeździć na nartach, może teraz się w końcu nauczę gdy mam tak blisko góry :)

      Usuń
  6. Wow piękne zdjęcia. Chcę tam!

    OdpowiedzUsuń
  7. ale pięknie.. ja jeszcze nigdy nie byłam i nie mam kiedy jechać :(

    OdpowiedzUsuń
  8. Jak Ci zazdroszcze tej Austrii ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. PEPA ale Ci zazdroszczę, ale tak pozytywnie :) Mam nadzieję, że naładowałaś akumulatorki :)
    Fantastyczny blog:) za chwilkę dodaję do obserwowanych :)
    Zapraszam do siebie:) kto wie, może Ci się spodoba i też będziesz mnie obserwować :)
    fochzprzytupem.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety tylko na rok... więc korzystam i zwiedzam póki mogę :)

      Usuń
  10. Piękne widoki, ale ja gór nie lubię, uwielbiam morze :D
    Ale za to napiłabym się tego musującego soku malinowego i spróbowała jak smakuje taka zupka :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zupki były bardzo dobre, ale chyba lepsza ta żuropodobna. Szkoda, że nie wyszło mi zdjęcie, bo bym też dodała :D

      Usuń
  11. Nigdy nie byłam w Austrii ale ta część Alp jest na mojej liście snowboardowej. Klimat całkiem jak w Szwajcarii. Śnieg,piękne widoki,natura.Uwielbiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nie mogę się doczekać aż odkryję kolejne takie miejsca i do Szwajcarii też bym się kiedyś z miłą chęcią przejechała :)

      Usuń
  12. Ale zazdroszczę... Mi tylko (albo aż) Tatry zostają jak na razie, ale mam nadzieję kiedyś w Alpy uderzyć.
    _____________________
    http://katlaira.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tatry są piękne, tylko coraz bardziej denerwują mnie chciwi mieszkańcy Zakopanego, który dla kasy zrobią wszystko i ograbią z ostatniego grosza :/

      Usuń
  13. O łał jak pięknie! nie lubię zimy ani śniegu, ale w takich okolicznościach jest przecudowny!
    piękne zdjęcia :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Jak tam cudnie i tak bajkowo! Zazdroszczę tych pięknych widoków. :)

    OdpowiedzUsuń
  15. pięknie, aż mi słów zabrakło. mimo mojej niechęci do zimy i śniegu, miejsce jest magiczne i chętnie sama bym się tam znalazła. głównie też dlatego, że ten brak tłumów jest dla mnie ogromnym plusem, nie to co w polskich górach. :) cudo!
    pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak, w naszych górach jest zatrzęsienie. Starałam się zawsze jeździć poza sezonem i nie w weekendy ale i tak ludzi była cała masa. Kiedyś też popełniłam ten błąd i pojechałam w wielką majówkę... to co się wtedy działo przekracza wszelkie granice absurdu i nawet na pozornie najmniej obleganym szlaku nie tyle się chodziło co tłum niósł dalej.

      Usuń
  16. Też lubię chodzić w kierunku, który mi się najbardziej spodoba. Piękna zima była w miejscowości, którą pokazujesz. W oddali piękne góry, śnieg i spokój. Trafiłam tu od Madusi. Pisałaś tam komentarz i aż się uśmiechnęłam, bo mam pieska, który się nazywa Pepa i byłam też w Tucepi :). Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A Pepę zabrałaś? :D Co to za rasa? Ja niebawem umieszczę też wpis ze zdjęciami z Chorwacji :D

      Usuń
    2. Pepa to jack russell terrier :)

      Usuń