Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Alpy. Pokaż wszystkie posty

Höllental: Piekielna Dolina

Upały ostatnimi czasy nie odpuszczały, w Wiedniu termometr pokazywał nawet 39'C w cieniu! Spacery po mieście gdy skwar lał się z nieba a ciepło buchało z nagrzanych chodników i ścian kamienic nie należały do przyjemnych, więc w weekend wybraliśmy się w pobliskie Alpy. Teoretycznie wbrew wszelkiej logice poszukaliśmy ochłody w... Piekielnej Dolinie!
We wpisie Przedsionek Alp wspominałam Wam o tym, że w wiedeńskich kranach leci krystalicznie czysta woda, która dostarczana jest akweduktem z górskich źródeł. Tu nikt nie kupuje w sklepie butelkowanej wody, a gdy zamówicie na mieście kawę, kelnerka uraczy Was dodatkowo szklanką kranówki. Trochę mi zajęło zanim się do tego przyzwyczaiłam, bo jak to? Z kranu? U mnie na Śląsku woda była zawsze podłej jakości i jeśli w ogóle się ją piło, to w ekstremalnych sytuacjach i tylko wcześniej przegotowaną. Do picia Wiener Wasser przekonałam się dopiero gdy pojechaliśmy w okolice Rax i zobaczyłam na własne oczy jak czysta jest ta woda. Gdy zastanawialiśmy się co tu robić w taki upał, żeby się nie wykończyć, przypomniałam sobie o dolinie, w której płynęła turkusowoniebieska rzeczka. Rzut okiem na mapę i ruszyliśmy w drogę.
Niedaleko austriackiej stolicy, w Północno-Wschodnich Alpach Wapiennych zwanych potocznie lokalnymi górami Wiednia (Wiener Hausberge) rozciąga się 16,5 kilometrowa Dolina Höllental (niem. Hölle- piekło, Tal- dolina), która oddziela masyw Scheeberg od Rax. To z tutejszych źródeł pozyskiwana jest woda, która dostarczana jest następnie do Wiednia 120 km akweduktem. Z okazji jego 125 rocznicy pomiędzy miejscowościami Hirschwang i Kaiserbrunn wytyczono szlak 1. Wiener Wasserleitungsweg, który obejmuje najatrakcyjniejsze odcinki trasy. Informacji na temat historii budowy rurociągu i zaopatrzenia Wiednia w wodę można zasięgnąć odwiedzając muzeum w Kaiserbrunn.
My jednak, zmęczeni trochę upałem i duchotą, która zwiastowała mającą nadejść niebawem burzę, wyjątkowo odpuściliśmy sobie piesze wędrówki i rozłożyliśmy kocyk nad wodą. Dnem doliny płynie rzeka Schwarza, która jest rajem dla amatorów dzikich spływów kajakowych i jak się później przekonaliśmy, także materacowych i dętkowych. Ogólnie rzecz ujmując, pływa się tu na wszystkim co nie przebije się od razu po zahaczeniu o pierwszy lepszy kamień.
Woda w rzece była tak zimna, że trudno było nam w niej wystać dłużej niż minutę, więc patrzyliśmy z podziwem na chłopaka, który przepłynął koło nas na dętce.
Bardzo przyjemnie odpoczywało się nad rzeką, jednak po dłuższej chwili ciekawość zwyciężyła i ruszyliśmy dalej, żeby coś więcej zobaczyć. Tradycyjnie, bez żadnego konkretnego planu, pojechaliśmy autem przed siebie i skręciliśmy tam gdzie nam się najbardziej podobało. Przemierzaliśmy krętą drogę aż dotarliśmy do jej końca, uroczej miejscowości Naßwald.
Uwielbiam takie małe, ukryte w górskich dolinach miasteczka, które nie są nastawione typowo na turystów jak nasze polskie Zakopane i sąsiadujące z nim wsie. W "wiedeńskich" Alpach próżno szukać płatnych parkingów, straganów z chińskimi pamiątkami i szpecących krajobraz reklam. Tu można naprawdę odpocząć, nacieszyć się zielenią i spokojem, a przy okazji poobserwować jak wygląda prawdziwe życie mieszkańców.
W Naßwald życie toczy się popołudniami w gospodzie Raxkönig, chyba jedynej w promieniu kilku kilometrów. Wewnątrz lokalu siedzą stali bywalcy, ubrani w tradycyjne ludowe stroje zwane trachtami. My lokujemy się w ogródku i próbujemy lokalnych specjałów. M. zamawia talerz sznycli z sałatką ziemniaczaną, a ja decyduję się na Naßwalder Rahmsuppe. Trudno mi porównać jej smak do czegokolwiek wcześniej znanego. To kremowa zupa z ziemniakami, szczypiorkiem i szczyptą kminku. Jest przepyszna! Niedługo będę próbowała przyrządzić taką w domu i jeśli mi wyjdzie, na pewno podzielę się z Wami przepisem.
Jest tak ładnie, że szkoda wyjeżdżać. Wracamy do Wiednia dopiero późnym wieczorem. Tradycyjnie po takiej wycieczce pozostaje mi pewien niedosyt. Chciałabym zostać w górach na dłużej i odkryć jeszcze więcej takich miejsc. Fajnie by było spędzić w Alpach cały weekend i mam nadzieję, że będzie jeszcze kiedyś okazja.

Zobacz także:

Okiem Pepy: Z widokiem na Rax!

Pamiętacie mój wpis Wiedeńskie ciekawostki i absurdy? Wspominałam tam o wiedeńskiej wodzie, która jest tak czysta, że można pić ją bezpośrednio z kranu. Pozyskiwana jest ona z alpejskich źródeł górskich na obszarach Schneeberg, Rax, Schneealpe i Hochschwab. O Schneebergu pisałam Wam w Okiem Pepy: Przedsionek Alp. Tym razem chciałabym Wam pokazać okolice Rax.
Rax to pasmo górskie na obszarze Północnych Alp Wapiennych, na pograniczu austriackich krajów związkowych Dolnej Austrii i Styrii. Najwyższym wierzchołkiem jest Heukuppe (2 007 m n.p.m.).

Okiem Pepy: Przedsionek Alp

Jeszcze zanim zamieszkaÅ‚am w Wiedniu cieszyÅ‚am siÄ™, że w koÅ„cu bÄ™dÄ™ mogÅ‚a zobaczyć i poznać Alpy. Niektórzy patrzyli na mnie z politowaniem mówiÄ…c, że przecież tam nie ma gór i do alpejskich kurortów trzeba jechać ponad 400 km. PrawdÄ… jest, że potrzebujemy co najmniej piÄ™ciu godzin by dostać siÄ™ autem z Wiednia do Innsbrucku  ale wcale nie oznacza to, że nie ma tu Alp! 

Even before I moved to Austria, I was really excited that I will have an opportunity to see the Alps. Some people looked at me with pity. They said 'Come on, Ewa! Don't be silly, there are no mountains in Vienna and alpine resorts are more than 400 km away!'. Yes, it is true that Vienna is at least 5 hours drive from Innsbruck, but on the other hand it does not mean that there are no Alps in this area!
Schneeberg 2076 m n.p.m.